A ja muszę...

Szósta rano. Wstajesz. Trzeba zbierać się do pracy. Należałoby się dziś ogolić ale nie chce Ci się. Idziesz do ubikacji, potem myjesz się i ruszasz do kuchni. Robisz jajecznicę. Zjadasz ją i zaczynasz robić kanapki do roboty. A czym się zajmujesz? Jakie jest Twoje zajęcie? Odpowiedź brzmi – dezynsekcja. Nie wiecie co to jest? No właśnie Wy nie wiecie co to znaczy a ja muszę się tym zajmować. Co za przypadłość… No cóż, należałoby Wam trochę przybliżyć ten temat. Może kiedyś się to komuś przyda. No więc jest to tępienie owadów stanowiących gromadę w typie stawonogów. Czy ogólnie rzecz biorąc pozbywanie się uciążliwych stworzonek takich jak muchy, pszczoły czy bąki.

Bardzo rozwijające zajęcie… Dezynsekcja. Czemu ja? Dobra, chodźmy dalej. Do stawonogów zaliczamy: bezpośrednie pasożyty człowieka, takie jak pluskwa domowa czy pchła ludzka; owady nalatujące do naszych domów do których zaliczamy: komary, meszki, osy oraz szerszenie; owady żywiące się resztkami pokarmowymi czyli: mucha, prusaki, karaluchy i mrówki; owady żywiące się materią organiczną, tu wyróżniamy: mole, szubaki, mrzyki oraz owady, których larwy drążą drewno. Tutaj znajdują się: kołatki oraz spuszczele. Chyba wszystkie gatunki stawonogów. Można je również podzielić na: owady biegające: karaluchy, prusak; owady latające: muchy, osy szerszenie; owady pełzające: rybiki cukrowe i wszelkiego rodzaju larwy w okresie przeobrażania zupełnego i owady magazynowe: trojszyki gryzące, wołki zbożowe. No więc dezynsekcja polega właśnie na unieszkodliwianiu tychże zwierzątek. Ludziom przeszkadza, że sobie latają wokół nich, czasami usiądą i zaatakują tylko wtedy gdy my zaatakujemy. Widocznie tego nie pojmują. A szkoda, bo nikt nie lubi zbijać. A ja muszę…