Strony internetowe, banery flash i skarb

Dzień dobry, proszę usiąść, powiedział szef firmy tworzącej strony internetowe i banery flash, wskazując miejsce po drugiej stronie biurka. Niepozorna kobieta w średnim wieku przysiadła na brzegu krzesła. Chce się pani u nas zatrudnić, prawda?

zapytał szef i spojrzał na kandydatkę krytycznie. Niespecjalna, pomyślał, a głośno powiedział, wymienia pani w cv mnóstwo różnych firm, w których pani pracowała, lecz żadnej z branży graficzno-informatycznej. Z zawodu jest pani krawcową... Dlaczego przyszła pani do mnie? Właśnie dlatego, odpowiedziała cicho kobieta, że w tej branży jeszcze nie pracowałam. Szef wzruszył ramionami i niezadowolony zaczął cedzić słowa przez zęby: mamy wakat na stanowisku tworzenie stron internetowych... Nie znam się na tym, kobieta pokręciła przecząco głową. To może interesowałyby panią banery flash lub prezentacje multimedialne, z ironią w głosie zaproponował szef. Co to są banery flash? zapytała kandydatka, otwierając szeroko zdziwione oczy. A wie pani, co to są strony internetowe? Zniecierpliwił się już na dobre mężczyzna. Nie wiem, nieśmiało wyszeptała kobieta. Szanowna pani, oznajmił szef, wstając z krzesła i wyciągając do niej rękę w geście pożegnania, Nasza firma zajmuje się tworzeniem grafiki, programowaniem i informatyką. Zadaniem jej pracowników jest między innymi tworzenie stron internetowych, banerów flash i obsługa sieci komputerowych klientów. Sama pani widzi, że się nie nadaje. Do widzenia. Kobieta bez słowa podniosła się z krzesła, na którym siedziała, i, powłócząc nogami, opuściła gabinet.

 

Pół roku później szef upadającej firmy graficzno-informatycznej spotkał się z właścicielem świetnie prosperującej firmy konkurencyjnej. Cześć, słyszałem, że dobrze sobie radzisz, powiedział z zazdrością w głosie, jak ty to robisz?! Kolego, zawołał konkurent, wpadł mi w ręce nie byle jaki skarb. Skarb? zapytał zdziwiony mężczyzna. Właściwie mogę ci powiedzieć, i tak cię na nią nie stać. Kilka miesięcy temu przyszła do mnie niepozorna kobieta z prośbą o zatrudnienie jej w firmie. Cała informatyka była jej obca. Nie wiedziała, co to banery flash i tworzenie stron internetowych, było jednak w niej coś takiego, co kazało mi spróbować. Zatrudniłem ją z pensją, jakiej żądała. Od tego czasu firma rozkwita. Klienci pchają się drzwiami i oknami, a pieniądze płyną do kasy strumieniem. Pani Kasiu, nie wytrzymałem, przyniosła mi pani szczęście. Wiem, szefie, odpowiedziała, takie są moje umiejętności, lecz poza szefem nikt się na nich nie poznał.